poster Kellar, created by The Strobridge Litho. Co., Cin'ti & New York [1900]
Do zjawisk nadprzyrodzonych mam stosunek dwoisty. Nie jest mi dane doznawać rzeczy niezwykłych i prawdopodobnie Tamten Świat tymczasowo machnął na mnie ręką, być może po tym, kiedy nie dałem się mu nabrać (opisałem to wydarzenie tutaj).
Jednakże wcale nie jestem przekonany, że To się nie dzieje i szanuję świadectwo innych. Postawa moja jest lekko asekurancka: nie widziałem, ale nie wykluczam, a już w żadnym wypadku nie mam zamiaru sprawdzać i zapraszać Komandora.
W jakiś sposób nawet opowiadam się za Nieznanym, bo szczerze nie cierpię przemysłu, który je wykorzystuje eksploatując ludzką słabość. Pogardzam okultyzmem, ezoteryką, paramedycyną (zwłaszcza homeopatią), astrologia, ufologią itp.
To niezły biznes i prawdziwe opium dla ludu, który nie ma głowy do naukowej wizji świata i gotów jest płacić za uproszczony bryk. Stąd już tylko krok do skrótów w pojmowaniu polityki czy ideologii. I wtedy robi się straszno, bo podnosi się mgła, przemieszana z oparami helu i mrok rozświetlają płomienie pochodni.
Nieznane jako doznanie osobiste, zjawisko poetycko-metafizyczne, w żadnym wypadku komercyjne i nigdy polityczne.
Jednak i tu jest pewna granica, bo należy szanować intymność zaświatów.
Hans Castorp kilkoma krokami podszedł do stopni przy drzwiach wejściowych i krótkim ruchem włączył białe światło elektryczne.
T. Mann: Czarodziejska góra, rozdz. Sprawy najbardziej zagadkowe
Ze wszystkich odmian słowa
OdpowiedzUsuń(Jak wołacz w „chwilo trwaj”)
Najbardziej niepoznanym
Jest przypadek śmierci.
Malarz Opałko go ćwiczył
Zrazu jak uczniak w szkole
Z czasem jako uznany guru
Poszukiwaczy straconego czasu
Tych co na koncertowej sali
Drżą w rytm skrętów talerza
Żyje, czy martwym jest Mozart
Stolik nie dowierza…
Bouszek
JEŻELI NIE MA
OdpowiedzUsuńJeżeli Boga nie ma,
to nie wszystko człowiekowi wolno.
Jest stróżem brata swego
i nie wolno mu brata swego zasmucać,
opowiadając, że Boga nie ma.
Czesław Miłosz, Druga przestrzeń, Znak, Kraków 2002 r.
-----
jk
Niezwykle trudno to wytłumaczyć, bo wydaje się nielogiczne, ale pisząc o Nieznanym chciałem po sztubacku prześlizgnąć się koło teologii. Nie udało się. Doścignął mnie cytat surowy jak spojrzenie abp Michalika.
OdpowiedzUsuńTeraz Kowarski dba o moje zbawienie w każdym niemal komentarzu: a to uczy o obowiązkach przyjaźni, a to futruje mi sumienie moralnymi powinnościami małowiernych.
Sam nie jest w porządku, bo naturalną swoją przekorę i wrodzone poczucie humoru zamknął na strychu i głodzi.
Mam niezwykłą intuicję.
OdpowiedzUsuńMam sny, które się sprawdzają.
Często wyczuwam sytuację, która za chwilę nastąpi.
Nie zawsze i nie na zawołanie.
Dzieje się to poniekąd poza mną.
Mój racjonalny mąż, który wyznaje podobną opcję, jak Jerzy, wobec spraw "nadprzyrodzonych", nazywa mnie wiedżmą.
Już uwierzył w moje sny. Śmieje się, że to zaprzecza nauce, ale wierzy.
Jako mała dziewczynka uwielbiałam "opowieści niesamowite".
Po tym filmie, długo nie mogłam się uspokoić i "złe moce" nawiedzały moje sny bez przerwy.
Telewizja została wykasowana z mojego harmonogramu dnia.
http://www.youtube.com/watch?v=I7IBLUAaVZI
Bywa sen bardziej realny i prawdziwy
OdpowiedzUsuńniż złudna rzeczywistość.
Jak lek nieznany farmaceutykom,
jak najpiękniejsza metafora.
Szymborska, Wisława
Sen nocy letniej
Już las w Ardenach świeci.
Nie zbliżaj się do mnie.
Głupia, głupia,
zadawałam się ze światem:
Jadłam chleb, piłam wodę,
wiatr mnie owiał, deszcz mnie zmoczył.
Dlatego strzeż się mnie, odejdź.
I dlatego zasłoń oczy.
Odejdź, odejdź, ale nie po lądzie.
Odpłyń, odpłyń, ale nie po morzu.
Odfruń, odfruń, dobry mój,
ale powietrza nie tykaj.
Patrzmy w siebie zamkniętymi oczami.
Mówmy sobie zamkniętymi ustami.
Bierzmy się przez gruby mur.
Małośmieszna para z nas:
zamiast księżyca świeci las,
a podmuch zrywa twojej damie
radioaktywny płaszcz, Pyramie.
Niepotrzebnie się Jerzy denerwujesz.
OdpowiedzUsuńBo jeśli Bóg nie istnieje, to nie ma o co.
A jeśli jest, to Jego autoironia i poczucie humoru nie mają granic.
Kowarski
Nie wszystko, co w zaświatach jest boskie. Szef zajmuje najwyższe piętro, ale niżej jest wiele kręgów poślednich. O nich chciałem rozmawiać i nie wymieniać imienia daremnie.
OdpowiedzUsuńKrąg "pośledni" to chyba my.
OdpowiedzUsuńKrąg pośredni to aniołowie.
Gdzieś między tymi kręgami księża - ci najwięcej obrywają.
jk
JAKUB
chodzę po Rzymie kulejąc
od ławki do kamienia
czasem piekący ból
zmusza mnie do głębokich pochyleń
udaję wtedy że coś poprawiam przy butach
przypomniałem sobie że Leszek też kulał
i że to chyba jest wszystko
co księżom w pewnym wieku
pozostaje po walce z aniołem
Ks. Janusz St. Pasierb, Po walce z aniołem, PAX, Warszawa 1996